Tomasz Łopata – wyprawa na Georgię Południową – z cyklu „Samosterowe Spotkania”

0
2537

18 marca 2014 roku w ramach cyklu „Samosterowych Spotkań” gościliśmy kapitana Tomasza Łopatę, który opowiedział nam o zeszłorocznym rejsie wpisującym się w obchody stulecia  antarktycznej wyprawy Sir Ernesta Shackletona na statku „Endurance”.

„Selma Expeditions”, to jedyny polski jacht, który należy do elitarnego stowarzyszenia jachtów mogących odwiedzać Antarktydę wraz z pasażerami. Jest specjalnie zbudowany i wyposażony na ekstremalny akwen wokół Antarktydy. Jacht ten, wczesną wiosną na Południowej Półkuli, pod dowództwem kapitana Piotra Kuźniara wypłynął z Ushuaia na trudne wody Cieśniny Drake’a kierując się na Wschód ku Georgii Południowej, wyspie zamieszkałej kiedyś przez wielorybników, na której, po wyczerpującym rejsie i morderczym marszu przez góry, Shackleton znalazł pomoc dla swej załogi, a kilka lat później śmierć i został pochowany na małym cmentarzyku.

Dziś na wyspie nie ma już działającej przystani wielorybników w Grytviken. Pozostały ślady makabrycznej przeszłości, kiedy na okolicznych wodach masowo wybijano wieloryby i oprawiano je właśnie tam, na małej subantarktycznej wyspie. Tomasz Łopata pokazał nam zdjęcia zachowanych wraków wielorybniczych statków i urządzeń do przetwarzania wielorybów, jednak jego największą fascynacją była tamtejsza przyroda, opanowująca wszystko od nowa. Z dużym talentem kapitan Łopata fotografował ptaki, a szczególnie ogromne kolonie pingwinów królewskich, oraz przedstawicieli mniejszych gatunków zwanych „macaroni” i „policjantami”. Interesowały go również ogromne słonie morskie zalegające plaże Georgii Południowej. Dowiedzieliśmy się o pladze spowodowanej przez sprowadzenie na wyspę przez ludzi reniferów i szczurów, które aktualnie są usuwane z wyspiarskiej populacji fauny. Interesujące były również uwagi na temat trudności w kotwiczeniu w zatokach i fiordach wokół Georgii Południowej.

Po pobycie na Georgii Południowej „Selma” popłynęła kursem najtrudniejszym, pod wiatr w kierunku Wyspy Słoniowej, gdzie Ernest Shackleton, na małej, kamienistej plaży zostawił członków swojej załogi. Tomasz Łopata mówi, że był to najtrudniejszy fragment rejsu – cały czas pod wiatr i stromą falę, do tego przejmujące zimno i oblodzenie jachtu do 2 m ponad pokładem. „Selma” to jednak jacht przystosowany do tego typu rejsów, a i załoga była doświadczona w podobnych wyprawach, więc po kilku dniach dotarli do Wyspy Słoniowej. Niestety, warunki do lądowania były zbyt trudne. Mogli więc tylko od strony morza zobaczyć maleńki skrawek lądu, na którym załoga statku „Endurance” spędziła wiele dni w oczekiwaniu na pomoc. Z daleka widoczne były oprócz masywnych gór, także kolonia pingwinów i pomnik kapitana statku, który sprowadzony przez Shackletona przypłynął z pomocą uwięzionej załodze.

Z Wyspy Słoniowej wyprawa skierowała się ponownie na Zachód ku Polskiej Stacji Polarnej „Arctowski”, a ostatni fragment relacjonowanego na spotkaniu rejsu odbył się bez przeszkód, a wiódł przecież przez Cieśninę Drake’a w kierunku Przylądka Horn i Ushuaia. Trzeba wspomnieć, że za rejs, o którym opowiadał Tomasz Łopata, jego prowadzący kapitan Piotr Kuźniar otrzymał Honorowe Wyróżnienie Rejs Roku 2013. Ale to jeszcze nie koniec, bo jak powiedział nasz gość, wszystkie plany, które rodzą się w głowach tej ekipy są potem realizowane – najbliższym może się wkrótce okazać kolejny rejs „Selmy” w kierunku Antarktydy, tym razem na niegościnne wody Morza Rossa, czyli miejsce po drugiej stronie Lodowego Kontynentu, do którego 100 lat temu planował dotrzeć w marszu Sir Ernest Shackleton.

Trzymam więc mocno kciuki, czekam na kolejną relację i bardzo dziękuję za ciekawe spotkanie

Robert Hoffman
Samosterowe Spotkania

Zdjęcia – https://www.facebook.com/pages/SY-SELMA-EXPEDITIONS/218436974839804

[photomosaic]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Twoje imię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.