Za parę dni rozpocznie się ostatnia część maratonu regat żeglarskich jakim jest Lotos Nordcup. Zapraszamy do przeczytania relacji z dotychczas przeprowadzonych zawodów, a były ich 4 🙂

Laser ma moc!

Od środy 24 do piątku 26 czerwca po wodach Zatoki Gdańskiej żeglowała klasa Laser. W ciągu 3 dni w silnowiatrowych warunkach rozegrano w sumie 6 wyścigów Laser Radial, 6 wyścigów Laser Standard i 5 wyścigów Laser 4.7. W wyścigach wzięło udział ponad 160 zawodników. Klasa Laser Radial pojawiła się nawet na Wiśle Śmiałej podczas Sol Marina Race, w którym udział wzięła trenerska super liga.

– Przyjechało bardzo dużo zawodników i są tu wszyscy, którzy w klasie Laser zdobywają medale na mistrzostwach Europy i świata – komentował poziom wyścigów legendarny trener Mateusz Hanke.

Kto trenował ten miał siłę.

W pierwszym dniu regat niestety wiatr gasł i tylko dzięki bardzo dobrej decyzji komisji sędziowskiej o przesunięciu trasy dalej w morze udało się rozegrać wyścigi. Warunki były świetne. Duża fala i silny wiatr zweryfikował siły zawodników, dla których w większości był to pierwszy morski start po lockdownie.  Spragnieni rywalizacji i żeglarze cieszyli się, że mogą się sprawdzić.

–  Lubimy pływać na silnym wietrze i dziś pogoda była super. Trenowaliśmy zimą dużo na siłowni i w takich warunkach możemy pokazać całą naszą moc. Gdy mocno wieje to tylko najsilniejsi dają radę. – podsumowywali swoje wrażenia z pierwszego dnia żeglarze z klubu Nauticus z Olsztyna pływający na Laserach 4.7.

W klasie Laser Radial od pierwszego wyścigu w świetnym stylu prowadziła Magda Kwaśna z CHKŻ Chojnice walcząca o nominację imienną do Igrzysk Olimpijskich w Tokyo 2021. I na tej pozycji pozostała do końca, wygrywając całe regaty.

– Oczywiście cieszę się, że wygrałam. Poziom był bardzo wysoki i było nas bardzo dużo, chyba wszyscy byli spragnieni żeglowania. To są świetne regaty pod względem szkoleniowym. Sytuacja, kiedy mogę latem nie podróżować pod całym świecie i zamiast tego startować tutaj ścigając się z całą polską flotą ma swoje zalety. Po wyścigach Laserów wezmę udział w Orvaldi B8 Race na pokładzie Sailing Poland. Będzie to mój drugi wyścig morski na tym jachcie po wyścigu dookoła Sycylii. Ta łódź to Formuła 1 jachtów morskich i mam nadzieję, że w czasie 120 mil wyścigu poznam pełen zakres jej możliwości. Jestem wielką szczęściarą, że mogę w tym wziąć udział. – cieszyła się Magda Kwaśna opowiadając o swoich planach.

Siedmiu wspaniałych trenerów i nieco rozrywki

Drugi regat LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020 przyniósł piękną słoneczną pogodę i niestety bardzo mało wiatru na Zatoce Gdańskiej. Dlatego mimo tego, że zawodnicy wytrwale wyprowadzali łódki na wodę, nie udało się rozegrać ani jednego wyścigu w ramach regat. Nie zraziło to organizatorów, którzy zapewnili dodatkowe atrakcje zarówno na wodzie jak i lądzie, gdyż w Dniu Żeglarza nie zawiedli sponsorzy. Uczestnicy mogli wylosować torby od Code Zero, czapeczki od Helly Hansen, rękawiczki od Sport Sailing, zestawy gadżetów od Sailovni oraz zegarki Nautica.

Tego dnia odbył się także wyjątkowy SOL MARINA Race dla trenerów klas Laser 4.7, Radial i Standard. Szkoleniowcy, dopingowani dla odmiany przez swoich podopiecznych, wystartowali w okolicy AZS Hotel Galion, a po zaciętej walce na Martwej Wiśle przekroczyli metę przy nowej inwestycji Sol Marina położonej w sąsiedztwie Wyspy Sobieszewskiej. Rywalizacja była wyśmienita, gdyż na rzece ścigało się siedmiu doskonałych i zaprawionych w wielu bojach trenerów z całej Polski, między innymi Ania Weinzieher, nasza olimpijka z Londynu 2012, Olek Arian – Mistrz Świata i trener kadry narodowej juniorów w klasie Laser Standard czy Mateusz Hanke – były trener kadry narodowej. Ostatecznie wyścig wygrał Aleksander Arian, drugie miejsce zajął Lew Gołda, a trzeci na podium był Mateusz Hanke.

Laserzyści wykończeni, ale szczęśliwi.

W ostatnim dniu wyścigów klasy Laser podczas regat LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020 warunki były zmienne, przyszedł porywisty wiatr z południa, od brzegu, który kręcił i zmieniał swoją siłę. Był to dzień bardzo obciążający dla zawodników. Starając się nadrobić brak wiatru w drugim dniu rozegrano aż 4 wyścigi w klasie Laser Standard i Laser 4.7 oraz 3 w klasie Radial. Linia startowa była niezwykle długa, bo starty dla kobiet i mężczyzn odbywały się jednocześnie, co było dodatkowym wyzwaniem.

W klasie Laser 4.7 zwyciężył Tymoteusz Wysocki z Nauticus Yacht Club Olsztyn, a w klasie Standard Kuba Rodziewicz z SEJK „Pogoń” Szczecin.

– Było dużo startów i zmienne warunki. Rywalizacja była bardzo trudna, bo było wiele osób wysoko postawionych w stawce światowej. Trzeba było dużo siły i trzeźwości umysłu, aby przepłynąć wszystkie wyścigi na wysokim poziomie. Po wyścigach byliśmy wykończeni. –  relacjonowali zmęczeni, ale zadowoleni z nowych doświadczeń laserzyści.

Nocne regaty i szybkie skiffy

Od 27 do 29 czerwca odbył się drugi etap regat LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020. Mimo słabego wiatru przez cały weekend na Zatoce Gdańskiej toczyła się sportowa bitwa. Od piątkowego wieczoru do sobotniego poranka w nocnym, długodystansowym Orvaldi B8 Race ścigały się jachty pełnomorskie. Rekord trasy wrócił do Polski za sprawą jachtu Sailing Poland, który pierwszy pojawił się na mecie. A od soboty akweny w pobliżu Górek Zachodnich zaroiły się od żeglarzy klas Europa, Finn, L’Equipe i Open Skiff.

Rekord trasy wraca do Polski

Tryumfalny finisz Orvaldi B8 Race na rozlewisku Wisły Śmiałej w wykonaniu jachtu Sailing Poland nie był dla nikogo niespodzianką. Rekord trasy wyścigu do złoża B8 i z powrotem ustanowiony przez Sailing Poland to 14 godzin 59 minut i 35 sekund. Poprzedni, niepobity od 2017 roku rekord należał do rosyjskiego jachtu BLAGODARNOST’2 i wynosił 19 godzin 14 minut i 24 sekundy. Sternik Maciej Marczewski tuż po przecięciu linii mety opowiadał o swoich wrażeniach i przebiegu trasy.

– Załoga spisała się świetnie. Podeszliśmy do wyścigu bardzo poważnie, choć dla nas to była tak naprawdę krótka treningowa rozgrzewka. Warunki w nocy wymagały od nas dużej koncentracji i nikt nie spał, a z powodu słabego wiatru w różnych sekwencjach zmieniliśmy bardzo dużo żagli.

Cieszę się, że rekord wrócił do Polski i udało nam się pobić dotychczasowy chociaż o te parę godzin, ale zdajemy sobie sprawę, że mamy jeszcze rezerwę. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się go poprawić i liczymy na mocniejsze warunki, żebyśmy mogli pokazać prawdziwy potencjał łódki Volvo Ocean 65.

Drugi na mecie Orvaldi B8 Race był jacht Fujimo 4, który w poszukiwaniu regatowych wrażeń przypłynął do Gdańska z Dziwnowa.

– Wyprzedził nas tylko Sailing Poland, z którym nie mieliśmy szans konkurować. Naprawdę dobre regaty i fajna zabawa. Na końcu tuż za nami były ekipy z Dancing Queen i Happy Hours więc musieliśmy się spiąć, żeby nie dać się im wyprzedzić. – podsumowywał występ załogi Szymon Kuczyński.

W klasyfikacji ORC wygrał jacht Good Speed ze skipperem Łukaszem Trzcińskim, a w klasyfikacji ORC Double Handed (dwuosobowej) wygrał Smoke pod dowództwem Jacka Roszyka.

Jachty pełnomorskie pojawią się jeszcze na LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020 w najbliższy weekend 4-5 lipca podczas wyścigu o Bursztynowy Puchar Neptuna i Pantaenius Nord Cup Classic. Będzie można je podziwiać w Górkach Zachodnich i z plaż w okolicy Brzeźna.

Kto się złapał w zmianę ten dostał się na pudło.

W niedzielę po dwóch dniach wyścigów zakończyły się wyścigi dla klasy Open Skiff, które wygrał 11-latek Józef Krasowski z KS Spójnia Warszawa. Po wyścigu relacjonował nam w przystępny sposób, jak udało mu się wygrać.

– Były bardzo duże zmiany i szkwały, więc jak ktoś się złapał w zmianę to miał dużą szansę na zwycięstwo. No i tak mi się udało wygrać. – stwierdził Józek.

W LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020 wystartowało 36 łódek w tej rozwijającej się klasie. Niestety pogoda nie pozwoliła młodym zawodnikom na wykazanie się i pokazanie wszystkich umiejętności.

– Łodzie Open Skiff wykazują swoje walory i przygotowanie zawodników przy wietrze w zakresie 3-6 w skali Beauforta. – tłumaczył Andrzej Lutomski z MKZ Arka, trener ds. dzieci i młodzieży. – Mamy nadzieję, że kolejny rok będzie łaskawszy i podczas LOTOS Nord Cup Gdańsk będą lepsze warunki nautyczne. Liczę też na to, że w przyszłych regatach w Gdańsku wystartuje 100 jednostek w tej klasie. – prognozuje trener.

Pełna koncentracja przy małym wietrze

W słabowiatrowych i wymagających warunkach na akwenach w Górkach Zachodnich od soboty do poniedziałku trwała także rywalizacja klas sportowych Europa, Finn i L’Equipe.

Regaty w klasie Finn wygrał Piotr Kula z GKŻ Gdańsk, uczestnik Letnich Igrzysk Olimpijskich 2012 w klasie Finn.

– To była wyczerpująca rywalizacja, bo wyścigi były bardzo trudne ze względu na słaby i zmienny wiatr. Jednak zmęczenie było bardziej mentalne niż fizyczne, bo trzeba było być bardzo uważnym. Szkoda, bo liczyłem na więcej samego wysiłku fizycznego, żeby się sprawdzić po przerwie.  – opowiada Piotr. –  Wielokrotnie brałem już udział w gdańskich regatach, ale ten LOTOS Nord Cup Gdańsk jest dla mnie wyjątkowy. Nie ścigałem się w Polsce od 21 miesięcy, bo w 2019 sezon spędzałem za granicą i skończył się kontuzją. Dopiero teraz wznowiłem żeglowanie, więc jest to podwójnie miłe i satysfakcjonujące, że wróciłem na rodzime wody i jeszcze wygrałem w super regatach.

Piotr w tegorocznych wyścigach miał dodatkową motywację, gdyż przez cały czas trwania rywalizacji „deptał mu po piętach” kolega z Estonii, z którym Piotr trenował w tygodniach poprzedzających LOTOS Nord Cup Gdańsk.  Taavi Valter Taveter z Parnu Yacht Club w Estonii, który na gdańskich regatach jest po raz pierwszy, zachwala pływanie na klasie Finn jako dobry i wymagający trening dla dużych chłopców i bardzo starał powalczyć z kolegą o zwycięstwo. Nie udało się, Taavi był drugi za Piotrem w klasyfikacji generalnej, ale pierwszy wśród Juniorów.

W klasyfikacji kobiet klasy Europa zwyciężyła Agnieszka Kiełczewska z Jach Klubu Wielkopolskiego, która z sukcesem wróciła do swojej klasy i żeglowania po odchowaniu dzieci.  – Jestem bardzo zadowolona, bo drugi raz z rzędu udało mi się zdobyć pierwsze miejsce wśród kobiet. Na klasie Europa żegluję już szósty sezon i wróciłam do niej po przerwie jak tylko postawiłam córkę na Optimiście – śmieje się Agnieszka.

W klasie L’Equipe na najwyższym podium stanęli Jakub Wąsikowski i Jakub Częczek z Nauticus Yacht Club Olsztyn, którzy pływają razem już od roku. – Na LOTOS Nord Cup jesteśmy drugi raz i w tym roku moim zawodnikom udało się zdobyć pierwsze miejsce – cieszy się trenerka Anna Goryszewska. – To jest impreza, na której mamy okazję pościgać się ze wszystkimi na trochę większej wodzie. L’Equipe to bardzo fajna klasa, która przygotowuje do wyższych klas dwuosobowych, takich jak 420 czy 29er. To świetna opcja dla dzieci, które wyrastają z Optimista albo są żądne większych wrażeń niż jeden żagiel.

Vector Sails Cup 2020. Morskie wyzwanie dla Optimistów zakończone.

W dniach 30 czerwca-2 lipca na wodach Zatoki Gdańskiej w ramach LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020 odbywały się regaty Vector Sails Cup dla najmłodszych żeglarzy. W przeciwieństwie do poprzednich startujących klas zawodnicy startujący na Optimistach mieli więcej szczęścia. Nie zabrakło wiatru, momentami nawet niemal sztormowego, ale dzieci nawet wtedy poradziły sobie świetnie.

Optimiści lubią jak wieje

W pierwszy dzień wyścigów w ramach Vector Sails Cup najmłodszym żeglarzom trafiły się naprawdę trudne warunki. Siła wiatru wynosiła 17 węzłów w szkwałach do 25 węzłów, czyli 6 w skali Beauforta. Było mnóstwo balastowania, wywrotki i czerpanie wody na dwa czerpaki. Młodzi żeglarze jak zwykle mężnie stawili czoło tym warunkom, choć nie wszystkim udało się na czas dopłynąć do mety.

–  Mocny wiatr jak pierwszego dnia to moje zdecydowanie ulubione warunki. – opowiadała Lila Sochaj z KS AZS AWFiS Gdańsk. – Jestem wytrzymała, mam mocne mięśnie i nie jest to dla mnie problem wybalastować łódkę. A to było najważniejsze i dało mi przewagę.

I tę przewagę udało się Lili utrzymać do samego końca , bo wygrała bezkonkurencyjnie całe regaty w grupie OPP A. W klasyfikacji chłopców w grupie A pierwsze miejsce zdobył jej kolega z klubu Filip Marjański.

Wyścigi bliżej brzegu

W drugim dniu wyścigów klasy Optimist komisja sędziowska regat zdecydowała o usytuowaniu trasy bliżej brzegu. Boje były ustawione w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od linii plaży. Dzięki temu, mimo trudnych morskich warunków, wyścigi mogli ukończyć także najmłodsi zawodnicy. Niektórzy nawet zatęsknili za większymi falami i wyjściem w morze.

Po sportowych emocjach przyszedł czas na nieco więcej rozrywki. Najpierw organizatorzy rozlosowali wśród zawodników ponad 100 nagród rzeczowych od hojnych sponsorów; Vector Sails, Nautica, Helly CODE ZERO, Sailovni i Artexshop.pl. Następnie rozegrano drugi w historii gdańskich regat Sol Marina Race, czyli wyścig dla trenerów, rodziców i mastersów. Opiekunowie, dopingowani przez swoich podopiecznych, przemierzali na Optimistach wody Wisły Śmiałej finiszując przy nowej inwestycji Sol Marina.

Doskonały przykład jak mają walczyć dała swoim podopiecznym Basia Strzyżewska, trenerka z AZS Uniwersytet Warszawski, która przyjechała na LOTOS Nord Cup Gdańsk z sześciorgiem zawodników. Zwyciężyła II Sol Marina Race, chociaż na Optimistach nie pływa już od dawna.

– Wracają miłe wspomnienia. Zdarza mi się potrenować z dziećmi, żeby pokazać im pewne techniczne elementy, ale z Optimista zeszłam 20 lat temu – tłumaczyła po wyścigu trenerka. – Bardzo się cieszę, że mogłam się pościgać. Dla zwycięstwa istotne było szybkie wyjście ze startu. Trzeba było też żeglować cierpliwie i spokojnie czekać na wiatr. Konkurenci najeżdżali z góry i z dołu, ale udało mi się swoją konsekwencją wygrać. Naprawdę świetna zabawa.

Wygrywają ostrzy i szybcy

Ostatniego dnia wyścigów wiatr zelżał do 8-16 węzłów i po dwóch dniach eliminacji dzieci przystąpiły do ostatecznej rywalizacji na głębszych morskich wodach. Wszyscy starali się jak najlepiej wypaść, bo to ważne zawody. Regaty Vector Sails Cup dla OPP B w rankingu do Pucharu Polski mają współczynnik 1.6.

– To były trzy dni bardzo intensywnych i wymagających wyścigów. – podsumowuje Vector Sails Cup Tomasz Sawukinas, sędzia główny zawodów na LOTOS Nord Cup Gdańsk – Było to dla najmłodszych zawodników olbrzymie wyzwanie, ale po to są takie regaty. Trzeba raz w roku przyjechać i przekonać się, że inaczej wygląda wiatr, woda i pływanie w warunkach naprawdę morskich.

Pierwsze miejsce w grupie B zajęła Emilia Paszek z KS AZS AWFiS Gdańsk, a w klasyfikacji chłopców najlepszy był Karol Gaj z TS Kuźnia Rybnik.

– Udało mi się wygrać regaty LOTOS Nord Cup Gdańsk w klasie Optimist! – cieszyła się po rozdaniu nagród Emilia. – Może dlatego, że to mój akwen i dużo na nim trenuję. Przez te trzy dni miałam dobrą prędkość, ostrość i dobrze mi się pływało wtedy, kiedy wiało mniej i wtedy kiedy wiało bardziej.  

Trenerka Basia Strzyżewska, która na tych regatach jest już trzeci raz, podsumowuje:

– Dzieci zrobiły bardzo duży postęp, jestem z nich bardzo zadowolona, bo cały czas się rozwijają i chcą pływać na morzu, nie tylko na jeziorach. Ale ponieważ jesteśmy z Warszawy, to zwykle trenujemy na Zalewie Zegrzyńskim.  Za parę dni tu w Górkach Zachodnich zaczynamy zgrupowanie i już zaczynamy się przygotowywać do kolejnych LOTOS Nord Cup Gdańsk, na których na pewno nas nie zabraknie.

Żeglarska siła w różnorodności klas i doświadczeń.

Za nami kolejny bardzo intensywny i zróżnicowany etap regat LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020. Już w piątek licznie stawiły się na starcie w Górkach Zachodnich klasy 420, Flying Dutchman, Hobie Cat 14 i 16, Nautica 450 i Delphia 24 OD. W sobotę różne doświadczenia i style żeglowania połączyły się podczas wyścigu o Bursztynowy Puchar Neptuna. Jachty morskie zmierzyły się także w krótkich wyścigach w ramach Pantaenius Nord Cup Classic.

– W ten weekend były świetne warunki z silnym wiatrem między 15 a 25 węzłów. Wszystkie zaplanowane wyścigi się odbyły. Jednocześnie ścigały się duże jachty morskie na jednej trasie i pozostałe klasy na drugiej. – opowiadał nam dziś Tomasz Sawukinas, sędzia główny regat LOTOS Nord Cup Gdańsk.

Jest żeglarstwo po Optimiście!

Choć hasło „Jest żeglarstwo po Optimiście!” promuje klasę 420, to jednak jak ulał pasuje także do ubiegłego weekendu gdańskich regat. Po zakończeniu Vector Sails Cup w klasie Optimist na starcie stanęły kolejne klasy, Flying Dutchman, Hobie Cat 14 i 16, Nautica 450 oraz Delphia 24 OD i nie zabrakło dla nich ani wiatru, ani żeglarskich emocji, ani dobrej zabawy.

– W tym roku do gdańskich regat zgłosiły się aż 42 jednostki w klasie 420, taki wynik mieliśmy chyba ostatnio w 2009 roku na Mistrzostwach Polski. Choć to niemłoda klasa, nasza flota stale rośnie. – cieszył się Marcin Józefowski, trener, promotor i prezes stowarzyszenia klasy 420.  –  Ale sam startuję tu także na klasie 505. Zawsze byłem zwolennikiem próbowania sił na różnych łódkach i na różnych pozycjach na jachcie. Trzeba testować, pływać z różnymi załogami, na różnych regatach. Osoby, które mają bogate doświadczenia naprawdę świetnie sobie radzą w żeglarstwie.

W różnorodności siła

Połączenie różnych doświadczeń i stylów żeglarstwa to także idea przyświecająca wyścigowi o Bursztynowy Puchar Neptuna. W tym roku, w klasyfikacji generalnej wygrali zawodnicy startujący na kite foilach. Kite Race Team z SKŻ Ergo Hestia Sopot cały wyścig płynęli razem i przekroczyli linię mety także razem, zajmując grupowo pierwsze miejsce.

– Mimo, że w środowisku nie jesteśmy jeszcze tak postrzegani, to jesteśmy jednak żeglarzami bardziej niż surferami i chcielibyśmy, żeby tak o nas myślano. Dlatego dziś tutaj wystartowaliśmy. – tłumaczy Kuba Wątorowski, który na kite foilu pływa od 3 lat.

W wyścigu o Bursztynowy Puchar Neptuna, a także w wyścigach w ramach Pantaenius Nord Cup Classic w klasyfikacji ORC na jachcie Barakam płynął Szymon Kuczyński, znany z rejsów dookoła świata. Do udziału w krótkich wyścigach przybrzeżnych skłoniło go założenie, że zawsze można się czegoś nauczyć i trzeba umieć pływać na każdej pozycji. Zmiana perspektywy jest dla niego bardzo ważna i dotyczy zarówno stricte żeglowania jak i przygotowania sprzętu.

–  Na Barakamie za sterem siedział właściciel łódki Michał Śliwa i miał ze sobą chłopaków, którzy pierwszy raz startują w regatach. Trenowaliśmy intensywnie od trzech dni, chłopcy pierwszy raz prowadzili spinakera. Ja po raz pierwszy w LOTOS Nord Cup Gdańsk byłem załogantem i płynąłem jako trymer grota i spinakera. Pilnowałem też, żeby chłopaki nie zrobiły sobie krzywdy. – śmieje się Szymon. – Mocno wiało, więc było bardzo łatwo o błąd, ale parę dni treningów przez wyścigiem przyniosło efekt w postaci wygranej w grupie jachtów do 10 metrów.

Doświadczenie górą

Przy silnowiatrowych warunkach, takich jak w ten weekend, bardzo ważne jest dobre przygotowanie sprzętu i doświadczenie załogi. Pantaenius Nord Cup Classic w klasyfikacji ORC wygrał jacht PGO Good Speed dowodzony przez Łukasza Trzcińskiego, który po wyścigu opowiadał, co jest dla niego ważne, aby osiągać sukcesy w regatach.

– Niezmiernie ważna jest taktyka, dobre prognozy pogody i umiejętność dopasowania działań na pokładzie do warunków. Bardzo istotne jest staranne przygotowanie sprzętu. Choć przy trudnych warunkach i dużym wietrze technologia zawsze może zawieść. Nam wystrzelił fok z owiewki, ale załoga zachowała niesamowity spokój i mimo problemu udało nam się utrzymać pozycję. Wszystko dzięki doświadczeniu wytrenowanej i zgranej załogi.

Przewagę doświadczenia i przygotowania sprzętu do silnowiatrowych warunków chwali także Kuba Wyroba z PHCA, który wraz z Kubą Kwiatkowskim zajął trzecie miejsce w klasie Hobie Cat 16.

– W tym roku była bardzo ciekawa rywalizacja między młodszymi i starszymi załogami, ale doświadczenie chyba wygrało. Największą radością dla nas jest to, że pomimo rywalizacji z młodymi wilkami, którzy depczą nam po piętach, ciągle udaje nam się wspiąć na pudło. Hobie Cat to silnowiatrowa łódź – kiedy mocno wieje łatwiej popełnić błąd i my ich wtedy robimy mniej niż młodsi zawodnicy.

Solidarność klasowa

Jeśli chodzi o żeglarzy to zgranie jest ważne nie tylko dla załogi na jednym jachcie, ale także dla całej klasy. Atmosfera zgrupowań czy regat jest tym, co przyciąga i sprawia, że flota rośnie i jest się z kim ścigać. Barbara Sójkowska i Monika Kraszewska pływające na Nautice 450 w parach mieszanych mówią, że do żeglarstwa przyciągnęło ich przede wszystkim towarzystwo. Jedną ekipa we flocie Nautica 450, drugą mąż.  Bardzo zgraną klasą jest klasa Flying Dutchman.

– Zawsze tu wracamy i dobrze się bawimy na LOTOS Nord Cup Gdańsk, bo przede wszystkim jest tu piękny akwen, doskonałe warunki wiatrowe i świetna organizacja imprezy. – opowiadał nam Jacek Tyszkiewicz pływający na klasie FD.

Szczegółowe wyniki wszystkich wyścigów można znaleźć na stronie https://www.upwind24.pl/nord-cup-2020/results.

Przed nami przerwa w regatach, kolejne starty dopiero w sobotę 11 lipca, kiedy wystartują klasy Korsarz, 505 i J/70. I to już będzie ostatni blok LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020, kończący nasze wyjątkowo długie żeglarskie święto. Zapraszamy na nasz fanpage na Facebooku i stronę www.nordcup.pl.

Film promujący ten etap regat: https://youtu.be/6tguNTqhoAg

Organizatorami regat LOTOS Nord Cup Gdańsk 2020 są AZS Galion i Yacht Club Gdańsk.

Sponsorem tytularnym regat LOTOS Nord Cup Gdańsk jest Grupa LOTOS.

Zapraszamy na końcówke regat 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Twoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.