Udany start polskich załóg w regatach Rolex Fastnet Race 2021

0
919

Po chwili wytchnienia od pełnomorskich sportowych emocji Rolex Fastnet Race 2021, czas spiąć klamrą te wspaniałe regaty z udziałem aż 8 polskich załóg. Najszybsze z nich bez fałszywej skromności walczyły jak równy z równym z najszybszymi zespołami z całego świata!

Na liście startowej tego superklasyka w tym roku pojawiło się ponad 450 jachtów. Pomimo brexitu, pandemii, utrudnień w podróżowaniu, jak również niesprzyjającej prognozy (z zapowiadanym bardzo silnym wiatrem, który na tych regatach nie raz zebrał już żniwo w sprzęcie, a nawet w ludziach), na start dotarło aż 337 jednostek.

Regaty uważane za jedne z najtrudniejszych i najbardziej nieprzewidywalnych na świecie jeszcze nigdy w swojej historii nie były tak liczne, stając się również największą pełnomorską imprezą świata.

Rolex Fastnet Race przyciąga jak magnes zawodowców na najszybszych regatowych bolidach, jak również zupełnych amatorów na jachtach turystycznych i emerytowanych regatowych maszynach zbudowanych na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Polskie jachty i załogi należały do obu tych grup. Na nowej, dłuższej o 95 mil trasie z metą we francuskim Cherbourgu z profesjonalnymi załogami jachtów „I Love Poland” PFN oraz prywatnego zespołu Vo65 „Sailing Poland”, rywalizowała półamatorska załoga Yacht Clubu Sopot ze Zbigniewem Gutkowskim w roli skippera na jachcie E1.

Wśród najszybszych trimaranów, na sportowy wynik ostrzyła zęby półamatorska załoga Jacka Siwka na 80-stopowym „Ultim’Emotion 2”. W składzie której znalazł się również nasz korespondent, Robert Wójcicki, reprezentujący ambitną firmę czarterowo-szkoleniową z Gdyni, Blue Horizon.

Pośród mniejszych jachtów, mogliśmy kibicować amatorskiej załodze 10 BFT na jachcie „Oiler.pl”, dla którego był to powrót na Fastnet Race po 28 latach od zwycięskiego dla niego Admiral’s Cup 1993. Dzięki fantastycznej motywacji i właściwemu tylko najtwardszym żeglarzom chartowi ducha, nawet awaria i konieczność wymiany uszkodzonego silnika na 4 dni przed startem, a następnie utrata kabestanu i jednego z baksztagów przed i wkrótce po starcie, nie wyeliminowały Oilera z wyścigu!

Dla Tomka Kosobuckiego tegoroczny start na „Fujimo” był już trzecim Fastnet Race z rzędu, co z pewnością dawało jego w pełni amatorskiej załodze pewien komfort, którego pozbawieni byli nowicjusze z innych jachtów.

Na mniejszym First 40.7 „Polished Manx II” wystartowali Kuba Szymański i Adrian Kucmin, którzy klasyfikowani byli również w wydzielonej grupie załóg dwuosobowych (doublehanded, IRC 2H), a startując w tak okrojonym składzie zapewnili sobie wyjątkowo trudne regaty.

Na równie niewielkim, 40-stopowym AJ Wanderlust” Charlene Howard, wystartowała również znana i lubiana Asia Pajkowska, dla której miał to być pierwotnie również start w dwuosobowym składzie, jednak z uwagi na złą prognozę, dziewczyny zmodyfikowały plany i ostatecznie ruszyły na trasę wokół skały Fastnet w większej załodze.

Na starcie nie pojawił się zgłoszony do regat jacht Fast Forward Tomka Nagasa,

Start regat przywitał załogi silnym, wiejącym z prędkościami rzędu 38 węzłów przeciwnym wiatrem, a o tym, czego spodziewali się uczestnicy, może świadczyć fakt iż już na starcie większość przygotowała się na trudne warunki i rozpoczynała regaty dość nietypowo, na drugim refie. Koledzy z 10 BFT i Blue Horizon donosili, że mimo to już na starcie obserwowali poważne awarie na innych jachtach, nieśmiało patrząc w swoją przyszłość na trasie.

Od samego startu, zgodnie z oczekiwaniami, na czoło stawki wysforowały się najszybsze wielokadłubowce z 32-metrowym „Gitana 17” / „Edmond de Rothschild” na czele, który oddalał się od konkurentów w iście niespotykanym tempie, ostatecznie kończąc wyścig w fantastycznym czasie 1 dnia 9 godzin 15 minut 54 sekund!

W grupie najszybszych jachtów, nieźle radziła sobie również polska amatorska załoga “Ultim’Emotion 2”. Od początku uplasowała się na 5 pozycji i utrzymała ją do końca wyścigu. Nie oddała pola nawet nieprawdopodobnie szybkiemu, 125-stopowemu „Skorpios”, zwycięzcy line honours monohull, który ustanowił nowy rekord dla jachtów jednokadłubowych wynoszący 2 dni 8 godzin 35 minut i 5 sekund!

Ultim’Emotion 2 pod dowództwem Jacka Siwka, nie chcąc ustąpić nawet temu najszybszemu jachtowi jednokadłubowemu, mierzył się wpierw z bardzo silnym przeciwnym wiatrem, natomiast kończył wyścig przy podmuchach raptem kilku węzłów i z oddechem załogi Fernando Echavarriego na plecach.

Po długim, wyczerpującym psychicznie wyścigu ze „Skorpios” od samej latarni na Fastnet Rock, załoga „UltimEmotion 2” zanotowała najlepszy wynik w historii polskich startów w regatach Fastnet Race, meldując się na mecie jako 5 jacht w stawce, z czasem 2 dni 8 godzin 37 minut i 51 sekund!

Również profesjonalne załogi „I Love Poland” i „Sailing Poland” nie dały wolnej ręki konkurentom. Pierwsza z nich, po dyskwalifikacji jednego z przeciwników uplasowała się na 3 miejscu w Line Honours Monohull, druga – na krótszym o 5 stóp nowszym jachcie, ukończyła regaty ze stratą 45 minut do większego konkurenta.

Zbyszek „Gutek” Gutkowski z załogą Yacht Clubu Sopot najpewniej nie zaliczy tych regat do najbardziej udanych sportowo, jako że pomimo pięknej pogoni w środku trasy z dobowymi przebiegami na poziomie 280 mil, na mecie zameldował się 9 godzin i 30 minut za „Sailing Poland”.

Mówi się że na najszybszych jachtach startują ci, którzy nie lubią żeglować.

To, co dla najszybszych miało trwać 2-3 dni, dla załóg na mniejszych jachtach zapowiadało się na dwu – lub trzykrotnie dłuższą żeglarską przygodę.

Załoga jachtu Oiler.pl” po utracie jednego z baksztagów zdecydowała się schronić przed bardzo silnym wiatrem bliżej brytyjskiego brzegu i tam dokonać samodzielnej naprawy. Dalsza część wyścigu wisiała na włosku, jednak ambitnym amatorom udało się naprawić historyczny jacht i wrócić do wyścigu w świetnych humorach i z bojowym nastawieniem.

Doświadczony w Fastnet Race Tomek Kosobucki od początku prowadził skuteczną żeglugę, nie doświadczał istotnych awarii i śmiało piął się w górę swojej stawki, okrążając Fastnet Rock i obierając kurs na metę po 2 dniach 14 godzinach i 34 mintutach.

Tymczasem na najmniejszych jachtach załogi „AJ Wanderlust” z Asią Pajkowską oraz Polished Manx II” Kuby Szymańskiego i Adriana Kucmina uczciwie zarabiały kolejne mile pod wiatr i zmienne prądy, zdając sobie sprawę, iż czeka ich jeszcze kilka dni ciężkiej żeglugi.

Tak, jak przez pierwsze dni wyścigu załogi musiały mierzyć się przede wszystkim z nadmiarem wiatru, po okrążeniu Fastnet Rock, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki większość stawki znalazła się w strefie słabnących do 10-11 węzłów podmuchów i rozpoczęło się powolne odliczanie do mety. Jachty mozolnie zbliżały się do Cherbourga w silnym przeciwnym prądzie z kanału La Manche. Sytuację na trasie najlepiej obrazuje fakt, iż na Fastnet Rock pozostałe polskie załogi dzieliło 11 i pół godziny, podczas gdy na mecie różnica ta wzrosła do ponad doby. Kto załapał się z silniejszym wiatrem, powiększał przewagę. Kto został z tyłu, walczył o utrzymanie tempa.

Swoją szansę i dobrą lokatę przed osłabnięciem wiatru najlepiej wykorzystał Tomek Kosobucki i jego załoga na „Fujimo”, który przeciął linię mety 13 sierpnia o godzinie 09:13, kończąc swój trzeci start w Fastnet Race na 23 miejscu w klasie IRC 1, najlepszej lokacie w historii swoich startów w tym klasyku.

Załoga 10 BFT na „Oiler.pl przezwyciężywszy techniczne trudności oraz kapryśną pogodę, znalazła się w główkach portu w Cherbourgu 9 godzin po Fujimo, po 5 dniach 5 godzinach i 48 minutach, plasując się w swoim pierwszym Fastnet Race na 32 miejscu w IRC 2.

Na uznanie zasługuje postawa Kuby Szymańskiego i Adriana Kucmina, których znacznie mniejszy, lecz również zdecydowanie nowocześniejszy „Polished Manx II” pozwolił ukończyć regaty już 4 godziny po „Oiler.pl” i zająć 28 lokatę wśród załóg dwuosobowych!

Asia Pajkowska, Charlene Howard i ich załoga na „AJ Wanderlust”, dotarły do mety 14 sierpnia o godzinie 09:43, co uplasowało je na 42 miejscu w ich klasie.

Wiele się działo na tych regatach. Osobiste dramaty załóg, które po długotrwałych przygotowaniach musiały wycofać się tuż po starcie przeplatały się z sukcesami najszybszych i mozolną żeglugą całej stawki w trudnych, zmiennych warunkach.

Z pewnością zapamiętamy nieprawdopodobne tempo, z jakim przewagę zdobywał nad cała flotą „Edmond de Rothschild”. Zapamiętamy fantastyczny, godny najszybszych trimaranów wynik „Skorpios”. A nasza narodowa duma nie pozwoli zapomnieć o znakomitym, 5 miejscu w Line Honours polskiej załogi Ultim’Emotion 2” oraz długim prowadzeniu „I Love Poland” wśród dużych jachtów, zakończonym przecięciem mety jako trzeci jacht jednokadłubowy.

Jednak te regaty wygrali również ci, którzy w zupełnie amatorskich załogach pokazali że ponura sława Rolex Fastnet Race nie robi na nich wrażenia. Ci, którzy ukończyli je pomimo przeciwności losu i wyśrubowanej konkurencji. Ostatnim jachtem na mecie był francuski „Le Loup Rouge Of Cmn”, któremu przebycie trasy wyścigu zajęło 8 dni, 18 godzin i 11 minut, sześciokrotnie dłużej niż pierwszej załodze na mecie, a jednak jego załoga nie poddała się i ukończyła zmagania.

Dlatego gratulujemy wszystkim załogom!

Dziękujemy 10 BFT, Blue Horizon oraz ROLEX i Royal Ocean Racing Club za dostarczone wrażenia, zdjęcia i bieżące relacje z trasy regat.

Do zobaczenia przy Fastnet Rock za dwa lata!

Foto: ROLEX, Royal Ocean Racing Club, PWP Pictures, Oiler, Blue Horizon

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Twoje imię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.